Mihi vivere Christus est

Temat: Co sądzicie o takiej dekoracji wnętrz?

Macie pomysł gdzie to kupić ?Chyba nie w Polsce? Druk o szerokosci 140cm i dowolnej dlugosci w kolorze 1200x1200 ok 70-80 zl zalaminowane na wierzchu , za metr kwadratowy. Wieksze szerokosci /dlugosc znowu dowolna/ albo sie sklada jak fototapete ,albo placi wiecej. :lol: Motyw wlasny w formacie tiff, rav, jpg, bmp lub do obrobki przez producenta.
Zamowic mozna w kazdej porzadnej agencji reklamowej dsyponujacej wielkoformatowymi ploterami lub drukarkami.Nie musi to byc Warszawa, ja zamawialem na glebokiej prowincji.
:lol:
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=51963



Temat: poszukuje zdjęć architektury Warszawy
poszukuje zdjęć architektury Warszawy
  Witam,

Mam problem, nie wiem gdzie kupić zdjęcie wysokiej jakości, przedstawiające architekturę Warszawy. Coś, co nadawałoby się na fototapetę. Może macie doświadczenie w tej materii? A może na forum ktoś może mi coś sprzedać?
Źródło: max3d.pl/forum/showthread.php?t=46075


Temat: czy auto to teren prywatny

  [QUOTE=bryndal;691990] Cytat:
Napisał/a Kanas Polecam drogę z Warszawy na Radzymin, ewentualnie z Warszawy na Kraków. Stoi tam pełno "leśnych ssaków"

Kanas czytaj trochę inne posty do końca! saki leśne to co parki czy prostytutki? , jak bym wiedział ze gość doszedł do tego miejsca z łzami ze zdecydował się walnąć kloca do pudełeczka i to pod oknem jakiejś chaty i z kąt u licha pudełeczko załatwi to bym mu wybaczył,
Myślałem, że na "chłopski rozum" Ci to wytłumaczę, jednak jak widzę, byłem w błędzie. Co dla mnie za różnica kogo widzi dziecko w lesie, czy to prostytutka z klientem, czy para zakochanych. Fakt jest taki, że to widzi, a to jest gorszące.
Gdybym był zainteresowany oglądaniem tego typu scen, mogę sobie film wypożyczyć, a nie udawać się w tym celu do lasu.
Jednak skoro już tak bardzo się uparłeś, mam dla Ciebie trzy rady.
1. Kupić sobie sporą działkę z lasem i tam się zabawiać nie rzucając się w oczy osobom postronnym.
2. Jeśli jednak nie dysponujesz taką kwotą pieniędzy na zakup działki, zawsze możesz pojechać gdzieś bardziej głębiej w jakąś głuszę (w Polsce jest jeszcze troszkę dzikich terenów) tam raczej Policja nie będzie zaglądać. Pewnie tylko samochód odpowiedni by się przydał.
3. Jeśli i to zbyt wielkie koszta i zbyt dużo czasu na dojechanie, to zostaje zakup fototapety na ścianę z widokiem lasu i płyta CD z odgłosami natury. :D
Źródło: forumprawne.org/showthread.php?t=133914


Temat: Chcę założyć biotop - Afryka
W małym mieście będziesz miał problem aby kupić te ryby, ja po swoje do
Warszawy wyruszam.

Niebieskie lub czarne tło ( fototapeta)
Źródło: akwarystyka.com.pl/showthread.php?t=62454


Temat: Muzeum Narodowe w Gdańsku
Dostało się muzeum po równo.

Dlaczego warto postawić na sztukę gdańską


Aleksandra Kozłowska: Jako historyk sztuki i miłośnik Gdańska co myśli Pan o zakupach naszych muzeów?

Jacek Friedrich*: Jeżeli chodzi o ten ostatnio najgłośniejszy zakup - "Rybaka z siecią" Wyczółkowskiego, pomijając kwestię jego oryginalności (...), zastanawiam się, czy taki obraz jest rzeczywiście Gdańskowi potrzebny? Czy warto - zakładając nawet, że to autentyk - wydawać 80 tys. zł na nienajlepsze dzieło dobrego malarza? Obserwuję gdańskie życie muzealne od 20 lat i tylko umacniam się w przekonaniu, że to kompletna partyzantka: czasem uda się coś ustrzelić, częściej nie. Mam wrażenie, że brakuje przemyślanej strategii, zastanowienia się nad tym, czym gdańskie muzea mają być, jakiego rodzaju zbiory maja gromadzić.

No jak to, jest Muzeum Narodowe, które ma być placówką narodową, Muzeum Historyczne, które ma zajmować się historią Gdańska...

- W moim przekonaniu gdańskie Muzeum Narodowe nigdy nie będzie w tym samym sensie narodowe co muzea w Warszawie czy Krakowie, choćby ze względu na mniejsze zbiory pozostanie lokalne. Ale to wcale nie znaczy, że tej lokalności nie można wykorzystać - nasze muzea powinny właśnie skupić się na dokumentacji dziejów Gdańska, także jako znakomitego ośrodka twórczości nowożytnej, ośrodka niezwykle ważnego nie tylko w Rzeczypospolitej, ale całej Europie Północnej. Skoncentrowanie się na wysokiej jakości sztuce i rzemiośle gdańskim oraz na zabytkach lokalnej kultury materialnej to, moim zdaniem, przeznaczenie tych muzeów.

Muzeum Bursztynu - oddział Muzeum Historycznego, właśnie po raz trzeci zamierza kupić część kolekcji Georga Laue, antykwariusza z Monachium. Składają się na nią XVIII-wieczne przedmioty z bursztynu, wśród nich są i te wykonane w dawnym Gdańsku.

- Tak, ale to niewiele. Od lat 90. na światowych rynkach antykwarycznych często pojawiają się cenne, nieraz wprost unikatowe gdańskie zabytki, którymi nasze muzea nigdy się poważnie nie zainteresowały. Mówię tu na przykład o XVII-wiecznym zielniku gdańskiego botanika Jakuba Breynego (nie publikacji, ale właśnie zielniku zawierającym spreparowane rośliny) sprzedanym w Londynie, po naprawdę przystępnej cenie około 2 tys. funtów. Ostatnio w DĂźsseldorfie sprzedawano sygnowany obraz czołowego gdańskiego malarza z XIX wieku Wilhelma Stryowskiego (cena wywoławcza poniżej 3 tys. euro). Ale największą stratą ostatnich lat był gobelin wykonany w XVII i XVIII w. zdobiący Dom Ławy, sąsiadujący z Dworem Artusa, jedyna znana część dawno zaginionego cyklu. Uważam, że Muzeum Historyczne powinno było zrobić wszystko, by go kupić.

Może nie miało pieniędzy?

- Nie wiem, nie mam wglądu w te sprawy, wypowiadam się jako człowiek z zewnątrz. Ale boli mnie wyrzucanie publicznych pieniędzy na takie na przykład wielkoformatowe wydruki fotograficzne Krzysztofa Izdebskiego, z zadęciem zwane "symulakrami" jakie zamiast prawdziwych obrazów wiszą w Dworze Artusa. Nazwa "simulacrum" ma sprawić, by te fototapety robiły mądre, uczone wrażenie, a tymczasem odzwierciedlają tylko tę kulturę kopii, repliki, naśladownictwa, jaka coraz mocniej nas otacza. Przeszedłem się parę lat temu ze znajomymi przez wspomniane Muzeum Historyczne. Co rusz: "denar gdański (kopia)", "zbroja (replika wykonana przez miłośników dawnego uzbrojenia), jakiś dokument (kopia). Albo w Muzeum Narodowym obok "Sądu Ostatecznego" Memlinga stawia się rzeźbę ze sztucznego kamienia - trójwymiarowego Archanioła Michała odtworzonego wedle słynnego tryptyku. Po co? To estetyka Disneylandu, gdzie średniowieczny zamek zrobiony jest z plastiku, ale nikomu to nie przeszkadza, bo "wygląda jak prawdziwy". To bardzo niebezpieczne zjawisko, przyzwyczaja odbiorcę do tego, że zamiast prawdziwego zabytku dostaje jego ersatz i wszyscy się na to zgadzają. W takim razie - mówiąc nieco przewrotnie - o co ten cały szum z "Rybakiem" Wyczółkowskiego? Co za różnica czy jest prawdziwy czy fałszywy?



*Jacek Friedrich, historyk sztuki, wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół kilku problemów: dzieje architektury Gdańska od XVI wieku do dziś, architektura modernistyczna, związki sztuk wizualnych z ideologiami, ochrona zabytków (jest przewodniczącym Rady Konserwatorskiej przy Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorze Zabytków).


Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

Źródło: wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=1014




Szablon by Sliffka (© Mihi vivere Christus est)